Marta Abramowicz

Zakonnice odchodzą po cichu

Newsletter to list ode mnie, który będę wysyłać od czasu do czasu.
Dam znać o spotkaniach ze mną, nowych książkach, poszukiwaniach bohaterów/bohaterek i innych ważnych sprawach.
Każda osoba, która zapisze się na newsletter, otrzyma ode mnie nieopublikowany fragment "Zakonnic...", który nie wszedł do książki.
To historia, która się już nie zmieściła.

O mnie

Gdy byłam mała i mówiłam, że zostanę reporterką, rodzice, dziennikarze, byli sceptyczni: – Nie wiesz, jaka to ciężka praca. Hanna Krall wstawała z robotnicami o 4 nad ranem i jechała z nimi do fabryki. Czasem nad tekstem pracuje się kilka miesięcy. A z czegoś żyć trzeba.

Wtedy jednak wydawało mi się naturalne, że nad rzeczą, która cię interesuje, można spędzić kilka miesięcy. To była końcówka lat 80-tych i miałam 12 lat.

Dekadę później okazało się, że z czegoś żyć trzeba. Tempo pracy dziennikarskiej wyznaczyły nowe media kolorowe. Utrzymanie się z pisania było możliwe tylko przy taśmowej produkcji tekstów o objętości 3500 znaków. Stałam więc przy taśmie. Reportaż wydawał mi się luksusem, bo czas stał się luksusem.

Miałam też ważniejsze sprawy na głowie niż opisywanie świata. Wokół panowała zauważalna niesprawiedliwość społeczna. Świat wymagał mojej interwencji. Projekt po projekcie w szeregach aktywistów i aktywistek walczyliśmy o Polskę wolną od uprzedzeń. Nauczyłam się, jak badać nienawiść, a dyskryminację zamknąć w cyfrach. Pisanie służyło raportom, interwencjom i listom otwartym.

Potem przez moment wydawało mi się, że najpilniejsze sprawy zostały załatwione. I że nadszedł czas na książkę. Ale że świat wciąż wymaga interwencji, powstał reportaż.

Zakonnice

Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszone. Nie wolno opuścić łóżka, nie wolno się odezwać. Siostra Joanna łamie reguły zakonne i wymyka się z pokoju. Przebiega pod ścianą, po schodach w górę, do biblioteki. Drzwi skrzypią. Trzeba uważać. Między regałami czeka już siostra Magdalena…

Byłe zakonnice nikomu nie opowiadają o swoim życiu. Nie występują w telewizji. Powiedzieć złe słowo na zakon, to stanąć samotnie przeciw Kościołowi. Nie mówią znajomym ani rodzinie, bo ludzie nic nie rozumieją. Dla ludzi świat jest prosty: odeszła, bo na pewno w jakimś księdzu się zakochała. W ciążę z biskupem zaszła. Jak one tam bez chłopa wytrzymują? Chyba w czystości nie żyją?

Byłe zakonnice nie mogą uwierzyć: o czym oni mówią?
Jaki biskup? W zakonie walczy się o przetrwanie.
Jaki ksiądz? Tam szuka się sensu, który dawno został zgubiony.
Jak wytłumaczyć, że chodzi o coś zupełnie innego?

W książce znajdziecie odpowiedzi.

Najbliższe spotkania

There are no upcoming events at this time.

Napisz do mnie

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości